Kominiarz - Info
Pożar na ul. Koszykowej
Zapłonął komin
Kominek, który postawił w swoim mieszkaniu jeden z lokatorów budynku przy Koszykowej 17, był przyczyną pożaru komina w całym pionie. Straż pożarna wraz z kominiarzami przez kilka godzin prowadziła akcję ratunkową.
Pożar miał miejsce w ubiegły czwartek w jednej z klatek bloku przy ul. Koszykowej 17. Mieszkańcy początkowo wyczuwali tylko zapach przypominający gaz. Po wezwaniu pogotowia gazowego okazało się, że przyczyna smrodu jest inna.
- W kominie, do którego podłączony jest kominek jednego z lokatorów, stworzył się zator - mówi kapitan Leszek Morkis, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.
Pierwsza próba udrożnienia komina nie powiodła się. Usunięcie zatoru, który był przyczyną pożaru, przysporzyło wezwanemu naprędce kominiarzowi problemów. Mieszkańcy przez kilka godzin wietrzyli klatkę, ponieważ w efekcie pożaru wydzielał się dwutlenek węgla.
- Ściany przy tym kominie były tak gorące, że można by na nich jajka smażyć! Na szczęście straż pożarna czuwała przy nas do drugiej w nocy, aż poziom dwutlenku węgla spadł do zera - mówi jedna z lokatorek budynku przy ul. Koszykowej 17.
Właściciel feralnego kominka został zobligowany do przedstawienia na komendzie PSP ekspertyz: kominiarskiej i budowlanej. Posiadał jedynie tę drugą.
- Ukaraliśmy tego pana mandatem, ponieważ nie miał ekspertyzy kominiarskiej, która stwierdzałaby, że podłączenie kominka jest bezpieczne - informuje rzecznik KPSP.
Jak tłumaczy kapitan Leszek Morkis, nie w każdym bloku można sobie pozwolić na kominek. Okazuje się, że nadają się do tego głównie stare budynki, w których grzano niegdyś piecami kaflowymi. Pozostałe po nich instalacje są dostosowane do odprowadzania tego typu spalin.
WN
źródło:http://www.lokalna.com.pl
- W kominie, do którego podłączony jest kominek jednego z lokatorów, stworzył się zator - mówi kapitan Leszek Morkis, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.
Pierwsza próba udrożnienia komina nie powiodła się. Usunięcie zatoru, który był przyczyną pożaru, przysporzyło wezwanemu naprędce kominiarzowi problemów. Mieszkańcy przez kilka godzin wietrzyli klatkę, ponieważ w efekcie pożaru wydzielał się dwutlenek węgla.
- Ściany przy tym kominie były tak gorące, że można by na nich jajka smażyć! Na szczęście straż pożarna czuwała przy nas do drugiej w nocy, aż poziom dwutlenku węgla spadł do zera - mówi jedna z lokatorek budynku przy ul. Koszykowej 17.
Właściciel feralnego kominka został zobligowany do przedstawienia na komendzie PSP ekspertyz: kominiarskiej i budowlanej. Posiadał jedynie tę drugą.
- Ukaraliśmy tego pana mandatem, ponieważ nie miał ekspertyzy kominiarskiej, która stwierdzałaby, że podłączenie kominka jest bezpieczne - informuje rzecznik KPSP.
Jak tłumaczy kapitan Leszek Morkis, nie w każdym bloku można sobie pozwolić na kominek. Okazuje się, że nadają się do tego głównie stare budynki, w których grzano niegdyś piecami kaflowymi. Pozostałe po nich instalacje są dostosowane do odprowadzania tego typu spalin.
WN
źródło:http://www.lokalna.com.pl







































